Lublin, dnia 21 lutego 2005 r.

 

W.Pan
Włodzimierz Cimoszewicz
Tomasz Nałęcz
Donald Tusk
Kazimierz Michał Ujazdowski
Józef Zych
Marszałek Sejmu
Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 4/6/8
00-902 Warszawa

 

Szanowny Panie Marszałku,

 

W związku z ostatnimi doniesieniami prasowymi o projekcie ustawy o eutanazji zwracam się z prośbą o uwzględnienie następującego stanowiska:
wiadomo powszechnie, że obowiązkiem każdego lekarza jest udzielanie świadczeń medycznych, które służą ochronie zdrowia i życia człowieka. Sposób udzielania tych świadczeń musi być zgodny z ustalonymi przez wiedzę i doświadczenia zawodowe, regułami sztuki lekarskiej. Powierzający lekarzowi zdrowie i życie człowiek musi mieć pewność, że lekarz zrobi wszystko, co jest w danej chwili możliwe, by mu to życie i zdrowie zarówno ratować jak i przedłużać. Na pewno nie odbierać. Obowiązek niesienia pomocy - kanon zawodu lekarza - nie ma więc nic wspólnego z działaniami mającymi na celu świadome skracanie życia. Ze świadczeniem, które można określić jednym słowem - zabijanie. Lub eutanazja. Obowiązek niesienia pomocy nie może obejmować też pomocy w popełnianiu samobójstwa osobom w końcowym etapie ich życia, którym należy zapewnić humanitarną opiekę terminalną i godne warunki egzystencji. Żadne uregulowania prawne nie powinny więc nadawać lekarzowi prawa zadawania śmierci, nawet jeśli chory o to prosi.

Zdumienie budzi informacja, że w projekcie ustawy obowiązkiem eutanazji obciążeni zostaną lekarze anestezjolodzy. Czy dlatego, że w swej codziennej praktyce zajmują się uwalnianiem ludzi od bólu i cierpienia, przywracaniem zdrowia najciężej chorym oraz życia tym, którzy przedwcześnie odeszli? Lekarzy, którzy obok obowiązków związanych z chirurgicznym leczeniem chorych zajmują się intensywną terapią stanów zagrażających życiu, bólem i reanimacją? Tych, którzy są specjalistami w podtrzymywaniu życia człowieka? Traci wszelki sens żmudna nauka a następnie poświęcanie się tej trudnej dziedzinie medycyny w sytuacji narzucania jej obowiązków sprzecznych z etosem zawodu. Wierzę jednak, że żadne ustawy, ani też wyroki sądowe nie zmuszą lekarzy anestezjologów do podejmowania czynności niezgodnych z ich wiedzą, doświadczeniem, zasadami etyki zawodowej i własnym sumieniem. Nawet dziesięciu.

Bywa i tak, że najwyższe zdziwienie budzą projekty rodzące się w umysłach niektórych przedstawicieli elity intelektualnej naszego kraju...Caveant consules, ne respublica quid detrimenti capitat.

                Prezes
        Polskiego Towarzystwa Anestezjologii
        i Intensywnej Terapii
                   Prof. dr hab. Andrzej Nestorowicz